
Muzyka
Ralph Kaminski - GÓRA
Mniej fajerwerków. Więcej emocji. Ralph Kaminski w swojej najbardziej osobistej odsłonie. Ralph Kaminski wraca z „GÓRĄ” – albumem, na którym zamiast kolejnej maski pokazuje siebie. Jest tu melancholia, miłość, samotność, wspomnienia i tęsknota za tym, co ważne. Ale jest też nadzieja. I przede wszystkim – muzyka, która nie potrzebuje wielkich słów, żeby zostać z człowiekiem na długo.
„GÓRA” to nowy rozdział w twórczości jednego z najbardziej wyrazistych artystów polskiej sceny. Po pełnym tanecznej energii „Balu u Rafała” Kaminski schodzi ze scenicznego piedestału bliżej publiczności. Zostają emocje, charakterystyczny głos i niezwykła wrażliwość, a zamiast efektownego blichtru pojawiają się pianino, smyczki, chóry, gitary i brzmienia inspirowane polską piosenką i folklorem.
Są koncerty, które się ogląda. I są takie, które się przeżywa - niemal fizycznie, jakby każda nuta miała swój ciężar. To koncert dla tych, którzy lubią, kiedy muzyka coś w nich porusza. Dla tych, którzy pamiętają swoje „Morze”, „Młodość” i „Bal u Rafała”, ale także dla tych, którzy dopiero odkrywają Ralpha Kaminskiego. „GÓRA” jest osobistą opowieścią, ale na scenie staje się czymś wspólnym. Bo każdy ma swoją górę.
Coś, z czym się mierzył, za czym tęsknił albo na co wciąż czeka. Do zobaczenia na szczycie. Deszcz, wiatr, grzmoty a obok tego kojąca gra skrzypiec – takim instrumentalnym, wprowadzającym lekką dramaturgię i budującym nastrój nagraniem jest intro “Burza”. Po nim następuje kontrastujące “Kiedy przyjdziesz do mnie” będące intymną, wymagającą skupienia balladą.
To niejedyna tak minimalistyczna propozycja Ralpha na tegorocznym wydawnictwie. Rozpłynąć się można słuchając łamiącej serce “Miłości do ciebie”. Intryguje zaaranżowana na gitarę akustyczną “Ania”. Zachwyca folkowy “Ostatni dzień lata”, który w spokojnym i nostalgicznym stylu wieńczy przygodę z “Górą”. Kompozycja ta jest dodatkowo moim lirycznym faworytem na płycie.
Kamiński w prostych słowach śpiewa nam o tym, że czasem po prostu trzeba pogodzić się ze stratą. Smutny pop przenika “List z wielkiego miasta”, który w cudowny sposób urozmaicają chórki i podnioślejsze wokalizy artysty. Gościnne wokale z iście góralskim sznytem pojawiają się i kulminacyjnym momencie krążka – tytułowej piosence. Ciarki gwarantowane.
Z drugiej strony mamy zaś numery, w których Ralph stawia na delikatną teatralność – romantyczne, retro popowe “Pocałunki w deszczu” oraz melodyjna “Szafa Romana”. Uśmiech pojawia się przy rytmicznym, żywiołowym “Nie bój się na zapas!”, które zdaje się być manifestem odpuszczenia lęku. Zuzanna Janicka, The-Rockferry
Kup bilety ↗Sprawdź informacje u organizatora ↗
Źródło danych: szekspirowski